czwartek, 30 października 2014

poniedziałek, 24 lutego 2014

87.


Już tęskno za tym zamglonym widokiem o poranku, gdy oczy jeszcze nie ostrzą, a umysł dopiero budzi do życia.

niedziela, 9 lutego 2014

84.


Historia jest taka.
Jak byłam jeszcze małą dziewczynką (choć już wystarczająco dużą, by spać bez siatki i nie wypaść z łóżka), zasypiałam dzień w dzień z tym człowiekiem, co stał za żaluzjami, za oknem, na piętrze trzecim. Widziałam dokładnie jego głowę, ręce i tułów (choć szczerze, ta część ciała pozostawiała wiele do życzenia). Dzień w dzień, z niemałą trwogą, na przemian zamykałam i otwierałam oczy. I wyobraźcie sobie - był tam nieustannie. Wytrwale, po każdym zachodzie słońca, pojawiał się gdy tylko wszystkie światła gasły w pokoju.
Nie to żebym się bała, bo zawsze byłam dzielną dziewoją, ale z ręką na sercu muszę przyznać, że ten Pan był dość niepokojący.

Dziś są już tylko firanka i żonkile.



One już nie robią na mnie takiego wrażenia.
Nie to, żebym tęskniła. Po prostu jest inaczej.

niedziela, 2 lutego 2014

sobota, 11 stycznia 2014

79.

Resztka zieleni już w nie-lesie zielonogórskim.
Opava zaliczona. Pozostało tylko dopiąć wszystko na guzik ostatni.